Najnowsze śmieszne dowcipy i kawały :)

Wnuczka rozmawia z babcią... - Babciu! - powiedz mi skąd się biorą dzieci? - Widzisz wnusiu - zastanawia się babcia - może zacznę tak... - Tylko sobie daruj opowieści o pszczółkach i motylkach - przerywa wnuczka. - To może o ptaszkach? - ponawia babcia. - Dobra! - tylko może zacznij od tego... jakie fi i długości się trafiają?
Księgowy, świeżo po studiach, znalazł prace w urzędzie skarbowym i na pierwszy ogień miał sprawdzić księgi podatkowe starego Rabbina. Znad sterty ksiąg oszczędnego rabina sprawdzając należności podatkowe wpadł mu do głowy pewien pomyśl. Zażartuje sobie z wielebnego.
- Rabbi - powiedział - widzę, że kupujesz dużo świec...
- Tak - odparł Rabbin
- A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami?
- Dobre pytanie - powiedział Rabbin - zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe pudełko za darmo.
- Aha - powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne pytanie miało najzwyklejsza w świecie odpowiedz. Myślał wiec dalej...
- Rabbinie, a co z zakupem macy? Co robisz z okruszkami, które ci zostaną?
- A tak - powiedział Rabbin - zbieramy je, a kiedy jest ich cale pudełko wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha- powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak podejść Rabbina.
- Dobrze Rabbinie - kontynuował - a co robicie z napletkami, które zostaną po obrzezaniu?
- Tak, tu tez nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbiera się pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego."
- Do Urzędu Skarbowego ? - spytał zmieszany księgowy.
- A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego małego k*tasika, jak ty...
Starszy ale dobrze zbudowany facet siedział sobie w przydrożnym barku i jadł obiadek. Do knajpy weszło trzech motocyklistów... skóry... długie pióra... mordy kaprawe... jednym słowem Hells Angels... widać było, że szukają zaczepki... Pierwszy z nich przechodząc koło stolika staruszka zgasił cygaro w jego szarlotce... drugi napluł mu do kawy... a trzeci wywalił talerz z jego obiadem do góry nogami... Facet nie zareagował na zaczepkę... podszedł do barmanki... szybko zapłacił i równie szybko ulotnił się z baru .... Harleyowcy rozsiedli się i zamówili browary. Po chwili barmanka przyniosła kufle i postawiła na stole... wtedy jeden z nich zagadnął : - Hej laska... widziałaś tego frajera? Zmył się momentalnie... ciota nie facet! Barmanka na to : - Noo... kierowca też z niego kiepski... - Czemu ? - Widziałam przed chwilą przez okno jak swoim trackiem rozjechał trzy motory...
- Panie Kon, za taki procent to pan na pewno do raju nie pójdzie.
- A ja panu mówię, że pójdę.
- W jaki sposób, ciekawym.
- Pan myślisz, że to dla mnie sztuka? Całkiem po prostu. Kiedy stanę przed rajem, otworzę drzwi, zajrzę i zamknę, a potem jeszcze raz otworzę i zamknę. potem znowu otworze i zamknę. Wtedy anioł, strzegący wrót raju, będzie miał tego dość i zawoła: „Wchodzisz czy nie wchodzisz”! Wtedy ja wejdę.
Dwaj policjanci wybrali się w podróż służbową. W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24. Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi: - Przekażcie sobie znak pokoju. Obaj mundurowi patrzą na siebie i mówią: - Dwadzieścia trzy. - Dwadzieścia cztery.
Edyta Górniak postanowiła wyjechać na głęboką prowincję aby odpocząć od stresów których w ostatnich czasach miała dość dużo. Przechadzając się po owym zadupiu zauważyła wiejskie kino. Postanowiła wejść bo już dawno nie miała okazji w spokoju obejrzeć sobie filmu. Jednak wczesniej bardzo starannie się zakamuflowała aby nikt jej nie poznał. Kupiła bilet, weszła na salę i usiadła z boczku. Jednak po chwili wszyscy zgromadzeni wstali i zaczeli klaskać w jej stronę. Pani Edyta wstała wzburzona i zaczęła wrzeszczeć: -Dajcie mi do jasnej cholery spokój !!! W tym samym momencie podszedł do Edytki jakiś facet i powiedział: -Widzę panią pierwszy raz na oczy ale chciałbym w imieniu wszystkich bardzo podziękować że pani przyszła, uratowała nam pani wieczór. -Dlaczego? -Bo filmy grają u nas tylko jeżeli na sali jest conajmniej 10 osób, a pani wlasnie jest dziesiąta...
Mieszkaniec Luksemburga pojechał do swojej znajomej Niemki. Po powrocie opowiada kolegom: - A potem kochaliśmy się w pozycji "37,84". - A co to takiego? - Normalne "69" tylko, że Niemcy teraz wszystko przeliczają na euro.
Człowiek przybywa do bram raju. Św. Piotr pyta: - Religia? - Metodysta. Św. .Piotr wertuje listę i mówi: - Idź do sali 24, ale bądź bardzo cicho przy sali nr 8 Inny człowiek przybywa do bram raju. - Religia? - Baptysta. - Idź do sali 16, ale bądź bardzo cicho przy sali nr 8 Trzeci człowiek przybywa do bram. - Religia? - Żyd. - Idź do sali 666 ale bądź bardzo cicho przy sali nr 8. - Rozumiem że są różne sale dla różnych religii ale czemu mam być cicho koło 8? - Bo Świadkowie Jehowy są w 8 i myślą że są tutaj sami...
Amerykanin, Meksykanin i Pakistańczyk siedzą w barze i piją piwo. Meksykanin wypija swoje piwo i nagle podrzuca swój kufel do góry, wyciąga pistolet i strzelając rozbija kufel w pył. Mówi :
- U nas w Meksyku kufle są tak tanie, że każdy może ich mieć ile chce i nie musimy pić dwa razy z tego samego.
Pakistańczyk, będąc pod wrażeniem Meksykanina wypija piwo, podrzuca kufel w powietrze, wyciąga swój pistolet i strzelając rozbija kufel w pył. Mówi :
- U nas w Pakistanie mamy tak dużo piasku, z którego możemy robić kufle, że też nie musimy pić dwa razy z tego samego.
Amerykanin, zimny jak ogórek, wypija swoje piwo, podrzuca kufel do góry, wyciąga swój pistolet i zabija Meksykanina i Pakistańczyka i mówi:
- U nas w Ameryce mamy tylu Meksykanów i Pakistańczyków, że nie musimy pić z tymi samymi dwa razy...
Nasiadówa w Białym Domu. Kondoliza oznajmia: ... uważam, że priorytetowym zadaniem wydaje się być punkt B2. Bush na to: - Szlag! Czteromasztowiec...
Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, jak się schylam, to mnie tak okropnie tu boli.
- Nie schylać się, następna proszę!
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mój mąż nie wykazuje żadnej aktywności w łóżku i chyba w ogóle na niego już nie działam...!
- Dobrze, przepisze pani takie kropelki, proszę je dawkować mężowi po trzy krople do każdego posiłku to na pewno poskutkuje.
Babka przychodzi do domu, wskakuje do wanny, potem przygotowuje obiad.
Będą pierogi. Babka se myśli "E, tam trzy krople, wleje od razu cala flaszeczkę, będzie zabawa aż milo!".
Przychodzi do domu mąż, pierogi lądują na stole, a babka znów do łazienki i przebiera się w seksowne ciuszki.
Nagle słyszy wrzask męża:
- STARA, CHONO TU !!!
Żona odkrzykuje "Już, momencik!", zaczyna poprawiać fryzurę. Za chwile znowu słychać męża:
- STARA, no chodźże tu szybko !!!
Żona znów "Jeszcze chwileczka!!!" - już cala w "skowronkach".
Znowu stary krzyczy:
- STARA, chodź, bo nie mogę!!!
Żona wyskakuje w te pędy z łazienki, wpada do pokoju... Mąż siedzi przy stole i trzyma się za brzuch ze śmiechu:
- Ty, stara, patrz - pierogi się pie****lą !!!