Wkrótce po ślubie z córką bogatego żydowskiego kupca Jankiel zglosił się do teścia w sprawie obiecanej pracy. Jednak po prewnym czasie i wielu nieudanych próbach okazało się, że umiejętności zawodowe (a także bystrość) kandydata są dość marne, toteż zdesperowany tatuś podjął ostatnią próbę.
- Co dzień rano pójdziesz na rozstajne drogi i będziesz wypatrywał Mesjasza. Gdy zobaczysz, że nadchodzi, zagrasz na rogu. I to wszystko
- A jak Go poznam?
- Mesjasz przyjedzie na koniu o czerwonych oczach. Poznasz Go na pewno.
- A ile będę zarabiał?
- No, może niezbyt wiele, ale pomyśl. To jest praca i dla ciebie, i dla twoich dzieci, wnuków i prawnuków...