Jedzie sobie żwawo Czukcza czerwonym Kamazem szeroką ulicą. Wciska hamulec.... a tu - matulu Rasssiju najukochańsza - hamulec nie łapie.
Patrzy przed siebie - restauracja, pełno ludzi. "No, rozpierdzielę się i ludzi pozabijam. Kurteczka!"
Patrzy na prawo - bazar, pełno ludzi. "No, rozpierdzielę się i jeszcze więcej ludzi pozabijam. Kurteczka!"
Patrzy na lewo chłopczyk idzie. "No, skręcę w lewo. Jedna ofiara to nie setki. Mniejsze zło...".
News z gazety następnego dnia: "Wielki Kamaz zabił 154 osoby. Wszystko zaczęło się do chłopca, który biegł na bazar..."