Wybory w latach 50-tych. Na ścianie wisi portret Stalina. Przyciąga uwagę starszej, niedowidzącej babci.
- O! Piłsudski.
- Nie Piłsudski, towarzyszko, tylko Josif Wisarionowicz Stalin.
- A co on takiego zrobił ten Stalin?
- On wygnał Niemców z Polski.
- Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich.
Z encyklopedii XXII wieku:
Hitler Adolf - drobny tyran epoki stalinowskiej.
Gratulujemy urodzenia syna - przeczytał Stirlitz zaszyfrowaną depeszę. Rozczulił się. Przecież już dwanaście lat mija, jak opuścił ojczyznę...
Towarzysz Stalin gra z członkami Politbiura w brydża.
- jeden trefl - zaczyna licytację. Padają kolejne odzywki:
- jeden kier
- raz bez atu
- dwa kier. Znowu kolej na Józefa Wisarionowicza
- jeden trefl - ponownie mówi Stalin.
- pas
- pas
- pas
Stirlitz przeglądał pocztę elektroniczną. Nagle do gabinetu wszedł Muller. U Stirlitza na ekranie ujrzał szereg bezsensownych znaczków. Szyfr - pomyślał Muller. KOI-8-R - pomyślał Stirlitz (KOI-8-R to symbol kodowania cyrylicy)
Wizyta premiera Millera na oddziale dla dzieci autystycznych i lekko
niedorozwiniętych:
- Józiu! Powiedz kto nas dzisiaj odwiedził? - pyta opiekunka.
Józiu wbija wzrok w podłogę, zaciska rączki i milczy.
- A może ty Stasiu nam powiesz? - próbuje dalej opiekunka.
Stasiu zachowuje się podobnie, tylko że trochę się ślini.
- Jasiu - pokrywa zakłopotanie opiekunka - ty lubisz oglądać telewizję,
Powiedz nam kto to jest - wskazuje na Millera.
Jasiu nie podnosząc wzroku z podłogi:
- Nowy?
Breżniew i Nixon w otoczeniu członków ochrony osobistej podziwiają wodospad Niagara.
- Jak myślicie - pyta Nixon - czyja ochrona jest odważniejsza?
- Moja!
- Sprawdzimy... Hej, John skocz do wodospadu!
- Ależ, panie prezydencie, mam żonę, dzieci!
Breżniew słuchał ubawiony, w końcu zwraca się do Wani:
- No, skacz!
Wania bez namysłu ruszył w kierunku przepaści. Zagrodził mu drogę Nixon.
- Nie boisz się? Dlaczego chcesz skoczyć?
- Mam żonę, dzieci...
Są dwa okopy. W jednym są Polacy, a w drugim są Niemcy. Żołnierze ostrzeliwują się każdego dnie i nikt nie ginie. W końcu generał polski wpada na myśl i mówi do żołnierzy:
- Jakie jest najczęstsze imię w Niemczech
- Hans panie generale.
No więc polski żołnierz krzyczy:
- Hans!
- Ja
I ginie
-Hans!
-Ja
A z okopu niemieckiego za każdym razem podnosi się żołnierz i go zestrzeliwują. I tak dziesiątkują Niemców, co krzyknął Hans, to już ktoś wstanie i nieżyje.
W okopie niemieckim generał niemiecki do żołnierzy:
- Jak tak dalej będzie to nas wszystkich wybiją
- Jakie jest popularne imię w Polsce??
- Zdzisiu, odpowiadają.
Więc krzyczą:
- Zdzisiu!!
Nikt nie wstaje.
- Zdzisiu!!
Nikt nie wstaje.
Zdzisiu!!
A w końcu z okopu polskiego dobiega głos:
- Zdzisia nie ma pojechał na wakacje, to ty Hans?
- Ja...
Stirlitz szedł ulica, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów. - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni. Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.
Jednego z polityków usilnie namawiano, żeby objął posadę w konsulacie w Ameryce, on się opierał, bo to małe diety, daleko od rodziny. W końcu powiedział, że nie może pojechać do Chicago, bo nie zna angielskiego. Więc, ktoś mu wytłumaczył, że tam wystarczy mówić tylko głośno i wolno i oni wszystko zrozumieją. Pojechał do Chicago, na lotnisku złapał taksówkę i głośno, wolno mówi:
- Do polskiego konsulatu!
Taksówkarz rzeczywiście zawiózł go do polskiego konsulatu, wisi czerwono - biała flaga, polityk wysiada i oczywiście wolno, głośno mówi:
- Niech zaczeka!
Taksówkarz czeka, tamten wraca po dwudziestu minutach, głośno i wyraźnie mówi:
- Do hotelu Sheraton!
Taksówkarz jedzie do hotelu, facet wysiada po walizki, mówi głośno i powoli:
- Niech zaczeka!
Wraca z walizkami po dwudziestu minutach, wsiada, głośno i wolno mówi:
-Do chińskiej restauracji!
Taksówkarz zawiózł go do chińskiej restauracji, facet wolno i głośno pyta:
- Ile płacę!?
Na co taksówkarz spokojnie odpowiada po polsku:
- Jedenaście pięćdziesiąt!
- A skąd pan jest -pyta zdziwiony facet.
- Z Tarnowa!
- To po co cały czas rozmawiamy po angielsku!?
Posiedzenie Sejmu RP dotyczące kierunków rozwoju polskiego przemysłu na lata 2004-2010... Czas na pytania Opozycji. Rękę podnosi Poseł LPR:
- Kilka zdań o ....Żydach...
- Uważam pytanie za niestosowne – Marszałek Nałęcz.
- Pytanie o udział Niemców w grabieniu Polski... – Poseł LPR po chwili.
- Oddalam pytanie – Marszałek.
- Oświadczenie Klubu Parlamentarnego LPR w sprawie aspektów ekologicznych rozwoju przemysłowego... – Poseł niestrudzenie...
- Udzielam Panu Posłowi głosu...
- A więc... uważamy, iż nadmierny rozwój przemysłu doprowadzi nie tylko do zatracenia przez naszą Ojczyznę tradycyjnego charakteru rolniczego, ale także do wyschnięcia rzek i zniszczenia terenów leśnych... a wtedy gdzie będziemy topić Żydów i wieszać Niemców!?