- Szanowny panie, pańska dolegliwość będzie bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk. - Szkoda, że nie zgłosił się pan do mnie przed dwudziestu laty. - Nie pamięta mnie pan, panie doktorze, ale byłem u pana przed dwudziestu laty. - Niemożliwe! - Obaj jeszcze byliśmy w wojsku. Powiedział mi pan wtedy: "Zmiatajcie wy symulancie, bo to się źle dla was skończy!". - Mówiłem o smutnym końcu, więc jak pan pamięta, nie lekceważyłem choroby...
Budzi się facet po operacji. Woła siostrę: - Siostro... dlaczego tu jest tak ciemno... - Bo zasłoniliśmy wszystkie okna... - Po co? - Żeby pan się nie przestraszył... - Czego?? - Po drugiej stronie ulicy jest pożar. Pali się budynek i widać ogromny ogień. Nie chcieliśmy żeby od razu po wybudzeniu zobaczył pan taki obrazek bo mógłby pan pomyśleć że operacja się nie udała...
Pacjent budząc się z narkozy pyta lekarza: - Doktorze, czy udało się ocalić moją nogę? - Jasne. Tu stoi, w bańce z formaliną.
Spotykają się dwaj przyjaciele - Cześć, dawno cię nie widziałem. Gdzie przepadłeś? - W szpitalu leżałem. Nerwy leczyłem. - Co leczyłeś? - NERWY, KU*WA!!!
Namiętny: Panna z gościem w łóżku. Tuż po seksie. Ona: - A ty miły, AIDS to na pewno nie masz? On: - Absolutnie nie, kochana! Ona: - Chwała Bogu misiu, bo już bałam się, że drugi raz to złapię.
Facet po kłótni z żoną leży na intensywnej. Jedno oko zaklejone plastrem, przepaska z bandaży na głowie, od pasa w dół w gipsie, a wokół niego masa przyrządów, aparatów i ze dwie kroplówki. Odwiedza go żona – tak skromna babeczka o posturze sześcianu 1,7x1,7x1,7 metra. Biedaczek otwiera jedno oko które może, patrzy i szepce: - Jesteś najpiękniejsza kochanie... Żonie się głupio zrobiło, że go tak sprała, pogłaskała go po głowie i mówi czule: - Leż, leż skarbie... odpoczywaj... Gość przysnął na pięć minut po czym znowu otwiera jedno oko i mówi: - Jesteś śliczna kochanie... Żona popatrzyła na niego ze zdziwieniem wypomina: - Zaraz. A co stało się z "najpiękniejszą"? - Nic - odpowiada mąż wzruszając ramionami - Morfina przestaje działać...
Uciekło dwóch wariatów z domu wariatów i tak biegną, patrzą mur. Jeden mówi: - Co teraz zrobimy? - Nie wiem. - Ja mam latarkę!!! Zapalę ją a ty przejdziesz po jej promieniu!!! - Eee, ja nie taki głupi! Ty zgasisz latarkę ja spadnę!
Młody, przystojny chłopak trafił do szpitala na jakiś drobny zabieg chirurgiczny. Dzień po zabiegu wpadł do niego w odwiedziny przyjaciel. Był zaskoczony faktem, że wokół pacjenta kręci się cały czas kilka pielęgniarek, poprawiają poduszki, przynoszą napoje, podają kaczkę... - O co chodzi ?? - pyta przyjaciel - Przecież twój stan nie wymaga aż takiej opieki... jak dla mnie to chyba mógłbyś już wyjść ze szpitala... - Tak wiem - uśmiechnął się pacjent - ale pielęgniarki założyły coś w rodzaju mojego fan-clubu gdy usłyszały, że po obrzezaniu musiano założyć mi trzydzieści siedem szwów...
Chaim leży w szpitalu epidemicznym. Stan pacjenta jest prawie beznadziejny. Nagle chory prosi o przyprowadzenie księdza. Prośba lotem błyskawicy obiega cały szpital. Nie może być inaczej: Żyd w obliczu śmierci chce się ochrzcić! Po chwili zjawia się dyrektor w towarzystwie pielęgniarek i ksiądz, do którego Chaim zwraca się cichym głosem: - Proszę, aby ksiądz wziął papier i pióro, chciałbym podyktować swoją ostatnią wolę. Kapelan posłusznie siada przy stoliku, a pacjent dyktuje: - Na synagogę przy Tłumackim przeznaczam dwadzieścia tysięcy złotych... Dyrektor nie wytrzymuje nerwowo: - Panie Chaim, jeśli przeznacza pan taką kupę pieniędzy na rzecz synagogi, to dlaczego wezwał pan księdza, a nie rabina? Chory uśmiecha się: - Panie dyrektorze, bądź pan mądry! Rabina - do szpitala chorób zakaźnych?!
Przychodzi kobieta z synem do psychiatry i mówi: - Panie doktorze chciałbym aby przebadał pan mojego 15-letniego syna... Na to doktor: - Pani syn cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną, połączoną z atakami agresji, otumanieniem i zaburzeniami świadomości z dodatkowym brakiem równowagi psychicznej... jednak prognozy są optymistyczne. Pani syn ma bardo duże szanse na pełny powrót do zdrowia. Babka zdębiała i pyta z wow na twarzy: - Ale przecież pan nawet go nie widział, nie mówiąc nawet o przebadaniu. - No ale sama pani przecież powiedziała że ma 15 lat...