Najnowsze śmieszne dowcipy i kawały :)

Czukcza je winogrona. Po mordzie ścieka mu sok. Oblizuje się i mlaszcze. Podchodzi jego kolega, też Czukcza. - Dobre? - Bardzo dobre! - Jak ryba? - Nie, lepsze! - Jak grzyby? - Nie, lepsze! - A jak dobre? - Jak r*chanie.
Fąfarowa do męża:
-Ile zajęcy zastrzeliłeś na ostatnim polowaniu?
-Dwa.
-To czemu handlarz dziczyzna przysłał rachunek za zakup trzech?
Siedzi dwóch kolesiów w kinie, a przed nimi taki wielki, łysy drechol, grube karczycho, złoty kajdan na szyi - z dziewczyną siedzi.
Jeden z tych kolesiów do drugiego:
- Stary, założę się z tobą o 50 zeta, że nie klepniesz łysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi i klepie łysego w glace.
Łysy się odwraca, a koleś:
- Krzychu, to Ty? A nie... To przepraszam...
Łysy:
- Żaden Krzychu, kurwa, dotknij mnie jeszcze raz to Ci jebne! - i się odwraca.
Na to ten pierwszy koleżka do drugiego:
- Stary, świetnie to rozegrałeś, ale idę z tobą o 200 zeta, że go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli sobie ten drugi i pac łysego w glace.
Łysy zjeżony się odwraca, a koleś:
- Krzychu, no kurwa, 8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej ławce przesiedzieliśmy, Krzychu, no nie pamiętasz mnie?
Łysy:
- Kurwa, nie byłem w żadnej podstawówce, zaraz ci tak przypierdole, że się nie pozbierasz!
Zaczyna się podnosić, żeby wylutować kolesiowi, ale dziewczyna łapie go za rękaw i mówi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty będziesz jakiegoś cieniasa bił, chodź do pierwszego rzędu i oglądajmy...
Łysy niezadowolony idzie z dziewczyną do pierwszego rzędu, siadają. Pierwszy koleś znowu do drugiego:
- Stary, naprawdę jestem pod wrażeniem, nieźle to wymyśliłeś, ale idę o 1000, że go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - myśli ten drugi.
Idą do drugiego rzędu, siadają za łysym i koleś wali łysego w łeb. Łysy się odwraca, na maksa napięty, a koleś:
- Krzysiu, to ja tam na górze jakiegoś łysego w glace napierdalam, a Ty tu w pierwszym rzędzie siedzisz!
Pewnego dnia matka sprzątając pokój syna znalazła u niego magazyn S&M. Zdenerwowała się, schowała czasopismo i czeka na męża. Po powrocie męża pokazuje mu co znalazła. Ojciec spokojnie zabrał gazetkę i nic nie mówi. - Stary powiedz coś wreszcie, co z tym zrobimy? - No chyba nie będziesz go biła...
Mąż i żona kładą się do łóżka. Ona staje jeszcze na chwilę przed lustrem i mówi: - Wiesz, kochanie, patrzę na siebie i widzę starą kobietę. Zmarszczki na całej twarzy, obwisły biust, wielki brzuch, grube uda... Wchodzi do łóżka, przytula się do małżonka i szepcze mu do ucha: - Powiedz mi coś miłego, żebym poczuła się choć trochę lepiej. Mąż kieruje wzrok na sufit i po chwili namysłu odpowiada: - No cóż... Ale wzrok masz za to bez zarzutu.
- Zwykłe piwo - 4 zł - Piwo śliwkowe - 3 zł. Pyta się bacy, czemu 3 zł i czemu śliwkowe? Baca mu tłumaczy: - Po prostu - jak zostaje w kuflach to je śliwamy.
Facet wraca do domu, siada za stołem w oczekiwaniu na obiad, małżonka zaś podaje mu tylko wodnistą zupinkę. W tym samym momencie od sąsiada z góry dobiegają odgłosy stukania. Zrezygnowany mąż myśli sobie: -Taki to ma dobrze, pewnie będzie schaboszczaka jadł, eech... Następnego dnia sytuacja się powtarza, czyli wodnista zupa, stukanie z góry itd. Kiedy kolejnego dnia żona podaje lichą zupę, facet nie wytrzymuje, wstaje od stołu i woła do żony: - Co ty z tym zupami, a gdzie drugie? Sąsiad od paru dni zajada schabowe a ja mam głodować? Widząc jednak zaskoczenie w oczach żony dorzuca: - Idę do niego, może zrozumie biednego i się podzieli. Wali więc piętro wyżej, a kiedy sąsiadka otwiera mu drzwi bez zastanowienia pakuje się do pokoju, gdzie, jak sądził sąsiad zajada obiad. Ten tymczasem siedzi za pustym stołem i waląc pięścią w stół mówi: -Żeby k**wa chociaż zupa była !!!
Do nieba poszły trzy dzieweczki. Św. Piotr pyta pierwszą: - Uprawiałaś seks? - Nooo tak, raz... - To zasuwaj do czyśćca, tak na 200 lat Pyta drugą: - Uprawiałaś seks? - Ooooo, ile razy! - No to do piekła i baw się dobrze! Pyta trzecią: - Uprawiałaś seks? - Nigdy w życiu! - To masz tu skrzydełka... - ... i będę aniołkiem? - Nie, głupią gęsią!
Czukcza zabrał syna na polowanie, by go nauczyć tajników myślistwa. Idą tak sobie przez tundrę, a tu zza krzaka wyskakuje niedźwiedź. - BACH! - Czukcza położył niedźwiedzia jednym strzałem. - Niedźwiedź dobry - niedźwiedź mięso, sadło i futro - wyjaśnił Czukcza synowi. Wrzucili niedźwiedzia do torby i poszli dalej. Wtem nadleciała gęś polarna. - BACH! - Czukcza trafił gęś jednym strzałem. - Gęś dobra, gęś mięso, sadło i pierze - wyjaśnił Czukcza synowi. Wrzucili gęś do torby i poszli dalej. Nagle zza krzaka wyszedł geolog. - BACH! - Czukcza położył geologa jednym strzałem. - Geolog dobry, geolog papierosy i zapałki - wyjaśnił Czukcza synowi.
Żubr, łoś, jeleń i renifer założyli klub. Mamy rogi - mówili - jesteśmy męscy, wredni i niebezpieczni, nikt nam nie podskoczy. Tak, bo mamy rogi. Rogi, ku*wa to podstawa. Zebrali się jak co wieczór w kółeczku i dalejże podziwiać swoje poroża, prężyć muskuły, prychać, sapać i łypać groźnie na otoczenie. A potem znowu podziwiać poroże. Wtem łoś spogląda w dół, a tam przy jego nodze coś małego, białego zerka na niego hardo... - Czołem chłopaki! Łoś aż zatrząsł się z oburzenia. - Co ty... co ty tu do diabła robisz? Kim ty właściwie jesteś, żeby tu z nami stać? - To ser - poinformował go jeleń - zwykły, ku*wa ser. - Tylko nie ser, spaślaku, tylko nie ser!! - zaperzył się... ser. - Powiedz tak jeszcze raz to ci j*bnę! - Ooooo! Taaak? No to jak do ciebie mówić, maleńki? - Ja jestem... - wypiął dumnie pierś - ja jestem TWARÓG!
- Jasiu, zachowujesz się jak prosię! - strofuje mama Jasia za zachowanie przy stole - wiesz, co to prosię?
- Tak mamusiu - dziecko maciory.
Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka: - Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia, dziadziu. Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi. Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec ponownie słyszy dziwną modlitwę synka: - Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu. Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna: - Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu. Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od progu przeprasza żonę: - Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień... - Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć? Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!