Najnowsze śmieszne dowcipy i kawały :)

Sąsiad spotyka na schodach Fąfarę i mówi:
- Dzień dobry! Czy wyjeżdża pan gdzieś na święta?
- Oczywiście.
- A można wiedzieć dokąd?
- Jeszcze nie wiem. Chcę sobie samemu zrobić niespodziankę.
Po sześćdziesiątce Jonek Bździnka - stary gazda łod Wojciny łobchodził łuroczyście swoje 60-tr urodziny. Troche wypili, dobrze sie bawili w karcme u "Hrubego" o na drugi dziyń spotyko go Stasek łod Burego i pyto: - No, jakze sie cujes Janicku po tyk urocystościak, po tej seśćdziesiontce? -No wies, niby dobrze. Ale godajom, ze jak sześćdziesiontka mijo, to dłuzsy worek jak fuzyjo.
- Ty sku*wielu, zmarnowałeś mi całe dorosłe życie. Całą młodość na ciebie straciłam...
Głos z drugiego pokoju:
- Zosiu, znowu rozmawiasz z dyplomem?
Kelner, czy to restauracja dla piegowatych? - A dlaczego... a niech to szlag! Znowu kot kierownika nasrał w wentylator!
Komputerowiec podrywa dziewczynę:
- Chcesz herbaty?
- Nie.
- Kawy?
- Nie!
- Hm, może wódki?
- NIE!!!
- Dziwne, standardowe sterowniki nie pasują...
W nocnej ciszy : - Jaśku, a która jest godzina? - Trzecia... (mija sporo czasu ) - Jaśku, a teraz która? - Piąta... (mija sporo czasu ) - Jaśku, a teraz ? - Ósma... (mija sporo czasu ) - A teraz Jaśku, która jest godzina? - Heńku, a jakie to ma znaczenie? Dostaliśmy dożywocie....
Lekarz skacowany po ostrym weekendowym pijaństwie... Nagle wchodzi pacjent, w dodatku w doskonałym nastroju i pyta:
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki?
Na to opryskliwie lekarz:
- Ma pan raka!
- Jak to raka? A przecież wcześniej mówił pan, że to tylko kamienie!
- Kamienie, kamienie... A pod każdym kamieniem RAK!
Idą dwa psy i jeden nagle merda ogonem: -O patrz latarnia!!! -Musimy to oblać!!!
Anegdotka Scott’a Adams’a. Koleś miał zrobić prezentację w banku. Takie tam szkolenie. Wszedł do sali, podłączył laptopa i projektor. Gdy już był gotowy, prosi kogoś z sali: - Proszę o zgaszenie światła i zaczynamy... Nikt się nie ruszył. Więc prowadzący ponawia prośbę: - Proszę Państwa, proszę o zgaszenie światła i zacznijmy prezentację... Ponownie nikt się nie ruszył. Na sali cisza. Koleś pomyślał, że to mało komunikatywni odbiorcy i zaczął sam szukać wyłącznika. Dochodzi do jednej ściany – nie ma. Drugiej – też nie ma. Trzecia, czwarta... Nigdzie nie ma wyłącznika. Zdesperowany pyta: - Proszę Państwa, gdzie u was się gasi światło? W końcu ktoś przerwał milczenie i wytłumaczył Panu, że w banku urzędnicy wychodzili i nie gasili światła. Więc dyrekcja się wkurzyła i zamontowała czujniki ruchu – światło włączało się na ruch w pomieszczeniu... - No dobrze – pyta gość od szkolenia – Ale jak robicie w takim razie prezentacje? Na co ktoś z sali nieśmiało: - Nooo... siedzimy sobie nieruchomo...
Było gorące i parne czerwcowe popołudnie, kiedy postanowiłem odwiedzić moją dziewczynę. Jest piękna, ale czasami mam wrażenie, jakby brakowało jej piątej klepki.
Akurat miała zamiar pomalować swoją kuchnię i pomyślałem, że mógłbym jej w tym pomóc. Zakupiłem chłodny browarek i ruszyłem do jej domku. Kiedy przyjechałem, ona już ciężko pracowała. Spora część ściany była już pokryta świeżą, śnieżnobiałą farbą.
Jednak to, co najbardziej mnie zaskoczyło to jej ubranie. Zamiast starych łachów miała na sobie dwie kurtki zimowe. Zapytałem jej, dlaczego ubrała te rzeczy w tak gorący dzień. Powiedziała, że tak było napisane w instrukcji dołączonej do farby. Zaraz mi ją podała i wskazała na napis na dole:
Aby uzyskać najlepszy efekt, nałóż dwie powłoki
Stoją dwie blondynki na przystanku i czekają na autobus. Autobus podjeżdża, a one podchodzą do drzwi kierowcy i jedna się pyta:
- Dojadę tym autobusem do Centrum ?
- Nie - odpowiada kierowca.
- A ja ?- pyta druga.
Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. No i mieszkali sobie tak razem przez rok, wreszcie facet odczuwając nieprzeparty zew natury postanowił dobrać się do świni. Ale co się do niej zabierał, to pies go gryzie w dupę... Nic nie pomogło przekonywanie psa, że chyba lepiej ze świnią, jak z psem... Aż pewnej nocy usłyszał facet krzyk kobiety. Przybiegł na plażę i w ostatniej chwili uratował całkiem, całkiem babeczkę. Ona mówi:
- Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszyyyyystko...
- Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.